W Wielkim Tygodniu w liturgii Kościoła przeżywamy wraz z Jezusem Jego ostatnie chwile. Już za moment wydarzy się wszystko, na co Chrystus był przeznaczony od samego początku. Po Niedzieli Palmowej, w którą wspominaliśmy uroczysty wjazd Jezusa do Jerozolimy, tylko trzy dni dzielą nas od wspomnienia najważniejszych wydarzeń w dziejach świata – męki, śmierci na Krzyżu oraz Zmartwychwstania. Czas ten jest szczególnie ciekawy, gdy uświadomimy sobie, że Jezus dobrze wiedział co go czeka; wiedział że są to jego ostatnie godziny ze swoimi uczniami i przyjaciółmi. 

 

W liturgii słowa Wielkiego Poniedziałku, Kościół przedstawia nam fragment ewangelii wg. św. Jana, w którym Jezus odwiedza swoich przyjaciół w Betanii. Wstępuje On do domu Łazarza, którego wcześniej wskrzesił. Przygotowano tam dla Niego ucztę, przy której posługiwała Marta, siostra Marii. To właśnie ona namaściła stopy Jezusa drogocennym olejkiem, a następnie wytarła je własnymi włosami. Oburzony tym czynem był Judasz Iskariota. Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim? Powiedział zaś to nie dlatego, jakoby dbał o biednych, ale ponieważ był złodziejem, i mając trzos wykradał to, co składano. Odpowiadając, Jezus bezpośrednio zapowiada swoją śmierć "Zostaw ją! Przechowała to, aby Mnie namaścić na dzień mojego pogrzebu. Bo ubogich zawsze macie u siebie, ale Mnie nie zawsze macie."  Jak już wspomnieliśmy na początku, Jezus zdawał sobie sprawę z tego co go czeka, w przeciwieństwie do Jego uczniów, których oczy pozostawały czały czas zamknięte – nawet Marta nie wiedziała w pełni o takim znaczeniu swojego czynu. 

 

"Oto mój Sługa, którego podtrzymuję. Wybrany mój, w którym mam upodobanie. Sprawiłem, że Duch mój na Nim spoczął; On przyniesie narodom Prawo. Nie będzie wołał ni podnosił głosu, nie da słyszeć krzyku swego na dworze. Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zagasi knotka o nikłym płomyku. On niezachwianie przyniesie Prawo. Nie zniechęci się ani nie załamie, aż utrwali Prawo na ziemi, a Jego pouczenia wyczekują wyspy".

Tak rozpoczyna się dzisiejsze pierwsze czytanie. Prorok zapowiada w nim właśnie Jezusa i to w jaki sposób przyjmie On na siebie cierpienie. Jezus cierpliwie czeka na swoją śmierć. Robi to w duchu pokory i spokoju, i taki też będzie, gdy Ofiara się dokona. Będzie cichy, łagodny, z miłością przyjmujący los jaki zgotował Mu lud, który tak bardzo umiłował. Umacnia Jezusa w tym ciężkim czasie ogromne pragnienie zbawienia świata, zgładzenia naszych grzechów. Pragnienie, które wynika z Jego nieskończonej miłości do nas. 

 

Liturgia Wielkiego Poniedziałku kieruje do nas także przesłanie ukazujące kim dla nas jest Jezus Chrystus. W psalmie responsoryjnym śpiewamy: Pan moim światłem i zbawieniem moim, a antyfona na Komunię jest błagalnym wezwaniem człowieka do Boga, do Tego, który jest naszą jedyną drogą w cierpieniu i utrapieniu.