Po wielkoczwartkowej Mszy Wieczerzy Pańskiej nadszedł Wielki Piątek. Jest to jeden z dwóch dni w roku, w którym Kościół nie sprawuje Mszy Świętej, a Komunia Święta może zostać udzielona wyłącznie uczestnikom Liturgii Męki Pańskiej lub podczas wizyty w domu chorego. Zgromadzeni dzisiaj po godzinie 15:00, będziemy w szczególny sposób wspominać mękę Chrystusa oraz Jego śmierć na Krzyżu. 

Z jednej strony dzisiejsza liturgia jest kontynuacją wczorajszej Mszy Wieczerzy Pańskiej. Z drugiej jednak, liturgia ta wydaje się być całkowicie inna. Przez wczorajsze obrzędy nie przemawiał jeszcze smutek, a przynajmniej nie w takiej postaci jak dzisiaj. Wszystko powoli się zaczynało i jeszcze nikt nie spodziewał się co nastąpi dzisiaj, podobnie jak podczas Ostatniej Wieczerzy apostołowie nie byli w pełni świadomi tego co zaraz nadejdzie. Jezus czynił wprawdzie konkretne znaki, ale uczniowie jeszcze nie byli w stanie ich zrozumieć. Oczy otworzą im się dopiero po męce i zmartwychwstaniu – przypomną sobie wtedy to wszystko co wielokrotnie mówił oraz czynił Jezus i wszystko stanie się dla nich jasne. Przez wczorajszą liturgię również przeplatały się pewne znaki: po uroczystym odśpiewaniu hymnu Chwała na wysokości zamilkły wszelkie dzwony, gongi i sygnaturki, a ministranci do końca Mszy używali wyłącznie drewnianych kołatek; pojawił się obrzęd umycia nóg, który prowadził nas do wieczernika, by następnie odczytując opis ustanowienia eucharystii wyraźnie zaznaczyć „to jest dzisiaj”. Na koniec, po przeniesieniu Najświętszego Sakramentu do tradycyjnej ciemnicy, kapłani obnażyli ołtarz z obrusów i świec, w prezbiterium zgasły wieczne lampki, a drzwi pustego tabernakulum zostały otwarte na oścież. To wszystko symbole odchodzącego Chrystusa. Przez moment nie było go z apostołami i symbolicznie nie ma go również z nami, a przez to nie ma również Mszy Świętej i Eucharystii. Bez niego nic nie możemy i jesteśmy bezsilni. 

 

 Milczenie i bezsilność

Zawsze podkreśla się, że Liturgia Męki Pańskiej posiada podwójny charakter. Ze smutkiem i żalem wspominamy okrutną mękę i śmierć Chrystusa, ale też mamy powód by się radować – Jezus swoim Krzyżem zapukał w zamknięte drzwi nieba, by na zawsze je dla nas otworzyć. Na Krzyżu pokonał śmierć przez co nie trwamy już w jej niewoli. Jednak, aby w pełni zrozumieć charakter Wielkiego Piątku, musimy postarać się wyobrazić sobie co czuli w tamtym momencie apostołowie. Prawdopodobnie po ogromnym żalu i współczuciu, pojawiło się w nich niezrozumienie i bezsilność. Ten, który miał być królem, teraz umiera na Krzyżu. Nikt nie powiedział im co mają dalej robić. Właśnie taka bezsilność powinna towarzyszyć i nam. Zarówno Wielki Piątek, jak i Wielka Sobota, powinny zostać przeżyte w milczeniu i bezsilności. 

prostracja

W tym samym duchu rozpoczyna się Liturgia Męki Pańskiej. Kapłan, ubrany w czerwone szaty, w ciszy przychodzi przed ołtarz. Nie jest on przygotowany do sprawowania ofiary, tabernakulum jest puste, z prezbiterium zniknęły świece, dzwonki i inne przybory liturgiczne. W geście prostracji, kapłan krzyżem pada na ziemię, a wszyscy zebrani w kościele klękają na dwa kolana. Jest to szczególna forma uniżenia się nad cierpieniem Chrystusa, ale również właśnie obraz bezsilności. Bez Chrystusa kapłan nie może sprawować Mszy Świętej. Bez Chrystusa nic nie ma sensu – ksiądz nie wie więc co ma ze sobą zrobić. Pozostaje mu jedynie paść twarzą do ziemi. Także i wiernym, którzy nie są w stanie w pełni zrozumieć tajemnicy męki Chrystusa, pozostaje jedynie upaść na kolana przed tajemnicą Krzyża.

 

 W Twe ręce składam Ducha Mego...

Następnie rozpoczyna się Liturgia Słowa, która również kieruje nasze myśli ku męce Chrystusa. Najpierw zostaje odczytane proroctwo Izajasza, które zapowiada cierpienia Mesjasza. Potem wykonuje się psalm składający się z fragmentów Psalmu 31 z refrenem Ojcze w Twe ręce składam Ducha Mego. Drugie czytanie z listu do Hebrajczyków podejmuje już rozważanie męki Chrystusa jako naszego zbawienia. Następnie, po raz kolejny w ciągu Wielkiego Tygodnia, mamy okazję usłyszeć rozbudowany opis Męki Pańskiej według św. Jana, a tym samym ponownie, krok po kroku, przemierzyć wraz z Chrystusem drogę na Golgotę. 

 

Zwieńczeniem Liturgii Słowa jest rozbudowana modlitwa powszechna. Ten jeden raz w roku posiada ona 10 wezwań. Ich struktura również jest inna, gdyż po wstępie, chwili modlitwy w ciszy, następuje oracja kapłana, na którą lud odpowiada Amen. Wezwania obejmują wszystkie stany Kościoła i Świata, gdyż kapłan modli się za: Kościół Święty, Papieża, wszystkie stany Kościoła, za katechumenów, o jedność chrześcijan, za Żydów, za niewierzących w Chrystusa,  za niewierzących w Boga, za rządzących państwami oraz za cierpiących i strapionych. Po zakończeniu liturgii słowa następuje kulminacja dzisiejszej liturgii - obrzęd ukazania i adoracji Krzyża. 

franciszek ukazanie krzyza

Oto drzewo krzyża

Od V Niedzieli Wielkiego Postu wszystkie krzyże w kościołach pozostawały zasłonięte. Teraz kapłan w uroczysty sposób dokona jego odsłonięcia. Stojąc w prezbiterium lub idąc od wejścia do świątyni, będzie zdejmować w trzech etapach materiał zasłaniający wizerunek Chrystusa, po każdym razie śpiewając wezwanie „Oto drzewo krzyża, na którym zawisło Zbawienie świata”. Po każdym takim wezwaniu wierni odpowiedzą „Pójdźmy z pokłonem” i upadną na kolana. Po ostatnim odsłonięciu, kapłan uniesie krzyż wysoko do góry i zaśpiewa po raz ostatni, a następnie rozpocznie się jego adoracja. W niektórych kościołach zachowała się piękna tradycja – kapłan przed podejściem do adoracji krzyża, najpierw udaje się na miejsce przewodniczenia, gdzie zdejmuje ornat oraz buty. Jest to kolejny gest uniżenia się przed Chrystusem i Jego ofiarą na Krzyżu. 

 

Myśląc o tegorocznej adoracji krzyża, natychmiast przypominają mi się zdjęcia, które kilka dni temu obiegły cały świat. Pierwsze zdjęcia ukazujące wnętrze katedry Notre Dame w Paryżu tuż po ugaszeniu tragicznego w skutkach pożaru. Z dymu i popiołu wyłania się krzyż. Góruje on nad zwęglonymi deskami i gruzami, nad tym co straszne, tragiczne i nędzne. Tak samo jak dwa tysiące lat temu zagórował nad nędzą naszych grzechów, tak i dzisiaj unosi się ponad naszymi słabościami, ułomnościami, wznosi się nad naszymi lękami. Jest dla nas znakiem nadziei. Obecnie wielu ludzi pogardliwie zarzuca wierzącym, że są jedynie ludźmi krzyża. Że ich wiara opiera się nad ciągłym mówieniu o cierpieniu i męce. Jednak bycie człowiekiem krzyża to wcale nie jest trwanie w cierpieniu – to stałe pochylanie się nad tajemnicą krzyża, która jest pełna radości i nadziei. Nie możemy zapomnieć o krzyżu, bo bez niego nie byłoby radości zmartwychwstania, nie byłoby odkupienia grzechów, nie byłoby możliwości zbawienia. Człowiek wierzący, gdy spogląda na krzyż, to widzi nadzieję dla samego siebie – nadzieję, że nigdy nie jest za późno żeby coś zrobić ze swoim życiem. 

notredamekrzyz

Po adoracji krzyża następuje Komunia Święta, udzielana z wcześniej uświęconych darów. Gdy się zakończy, Najświętszy Sakrament zostanie przeniesiony do przygotowanego wcześniej grobu, gdzie zostanie wystawiony w monstrancji do publicznej adoracji. Jest to symbol złożenia Ciała Chrystusa w grobie. Liturgia ponownie zostaje przerwana, gdyż nie kończy się błogosławieństwem. Kolejnym jej etapem będzie dopiero obrzęd poświęcenia ognia w Wigilię Paschalną.